RSS
niedziela, 22 czerwca 2008

Życie bez pasji było by puste

każdy ma jakąś. Moje to fotografia i jedzenie.

Dlatego mnie zachwyca sesja Carla Warnera.

Pycha.

niedziela, 15 czerwca 2008
Kontrolka mi się pali

Zaczęła mrugać parę dni temu. Z początku delikatnie, z poświatą. A w tej chwili jarzy się krwistą czerwienią. Cierpliwość się skończyła. Jadę na oparach. A do urlopu jeszcze dwa miesiące. Jak nie oszaleje i nie wykończę, albo siebie, albo kogoś z otoczenia będzie cud.



niedziela, 25 maja 2008
Tort z wisienką

Kobiety traktują mężczyzn jak desery.
Często gdy mają ochotę na tort czekoladowy
zadowalają się galaretką owocową.

czwartek, 22 maja 2008
Nie ma głupich pytań

jedynie całkowita ignorancja. Firma w której obecnie pracuję, co pewien czas organizuje konkurs na najgłupszą wypowiedz petenta. Czyli: "przychodzi baba...", "a tata Marcina powiedział...." i wiele innych anegdot z serii, głupota ludzka nie zna granic.
piątek, 09 maja 2008

Stracona szansa

Jak to jest z szansami, które daje nam los? Czy przepadają bezpowrotnie? Czy rzeczywiście istnieje magnetyzm serca? Czy można być kochanym, gdy nigdy sie nie nie kochało i czy można odzyskać coś co sie straciło? Czy szansa na szczęście jest tylko jedna?

A zdobyte doświadczenie, czy naprawdę nas czegoś uczy? Albo wczoraj popełnione błędy uchronią nas przed błędami jutra? I czy warto żałować?

Bo czego najbardziej nam żal?

Jakich błędów chcielibyśmy uniknąć, a co chcielibyśmy powtórzyć?

czwartek, 24 kwietnia 2008
Oszaleję

i to zupełnie wkrótce.
Prawdopodobnie do soboty, albo zaraz po (naturalnie z radości, że to już koniec).
Wesele Wariatki wykończy mnie nerwowo.
Dziś Przyszła Panna Młoda była na czesaniu i makijażu próbnym. Jednym słowem koszmar. Nie dość że koszmarnie wyglądała, słono zapłaciła to jeszcze uświadomiła mi, że ja do tego samego fryzjera jestem umówiona. Puki co to nie popadam jeszcze w rozpacz i jutro dzwonie do znajomej fryzjerski, co by mnie w sobotę uczesała. Make up zrobię sama. Efekt lepszy i taniej będzie.
Dobra wiadomość to taka, że mam moją wymarzoną sukienkę wieczorową. W zupełnie powalającym neonowym kolorze. Buciki tez mam i to dwie pary. Tylko cierpliwości coraz mniej.
wtorek, 15 kwietnia 2008

Wieczorową proszę

do ślubu Mojej Wariatki zostało parę dni, a mnie grozi występ nago. Kieckę proszę.

Nie koktajlową, nie brokatową i żadnej małej czarnej.

Księżniczki na duże wyjścia przywdziewają suknie wieczorowe w jednolitych kolorach. Zakładają kolie i diademy, upinają włosy i robią wrażenie jak cholera.

Tymczasem butiki proponują albo letnie sukienusie za kolanko albo bawełniane worki lub cekinowo-brokatowe togi. Niedobrze się robi. Potrzebuje pomocy. Adresów potrzebuję.

Zrozpaczona

piątek, 21 marca 2008
Gorąco polecam

Ponieważ za oknami łabędzi śpiew zimy. Na rozgrzanie polecam ruch. Najlepiej niezgrabny, pozbawiony wyczucia rytmy, boleśnie kwadratowy taniec. Koniecznie do utworów z soundtracktu filmu step up 2. W sposób naturalny biodra same zaczynają wibrować.
Zatem zasłońcie okna, podgłoście na maxa i do dzieła. To także świetny pomysł na spalenie świątecznego szaleństwa.
I doczekaliśmy się kolejnych świąt.

Cała Warszawa ruszyła tłumnie do centrów handlowych. Przypomina to nostalgie za peerelem. Długie kolejki, a twojej ulubionej czekolady nie ma na pułkach. Za to na ulicach zaczyna się wyludniać. Bilety na centralnym trzeba wykupywać z kilkudniowym wyprzedzeniem. Słowem, Warszawa wraca do domu. Czasem mam takie marzenie żeby ci co wyjeżdżają już nigdy nie wrócili. Cisza, spokój, zero gwary i nikt by nie pluł na chodnik.
Jednak święta miną i wszystko wróci do swojego dawnego rytmu. I kto wie, może i czekolada będzie.
wtorek, 04 marca 2008
Z okazji niespodziewanych opadów śniegu

dziś robię sobie dzień lenia. Zaparzyłam zieloną herbatę z melisą i miętą, przygotowałam nachos z guacamole i wtulona w kołderkę będę oglądać horror o wampirach na Alasce. Czysta dekadencja.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7